1665 do 1772

 

W latach 1866 – 1873 dyrektorem chojnickiego gimnazjum był Uppenkamp August, historyk regionu. W czasie pełnienia przez niego tych obowiązków w roku 1868 przy szkole wybudowana została aula, która przylega po stronie wschodniej do kościoła pojezuickiego (gimnazjalnego).

Był autorem zarysu historii miasta Chojnice „Geschichte der Stadt Conitz”, opublikowanego drukiem w 1873 r. w Chojnicach. Stanowisko dyrektora chojnickiego gimnazjum pełnił do 1873 r. Poniżej publikujemy fragmenty zapisów z wymienionego wydawnictwa historycznego.

Chojnice w czasie wojny szwedzkiej

Dr August Uppenkamp (1824 - 1909)

  17 września 1655 r., pomimo dzielnej obrony mieszczan Chojnice zostały zdobyte przez Szwedów, przy czym jakiś żołnierz szwedzki podpalił klasztor augustynów (w następnym roku spalono szpital św. Jerzego). Od maja 1656 r. Chojnice oblężone przez wojewodę malborskiego i głównodowodzącego w Prusiech Jana Wejhera – 14 maja kazał spalić przedmieście przed Bramą Gdańską, 16 maja szpital św. Jerzego i przedmieście człuchowskie. 24 lub 29 października 1656 r. przybył Jan Kazimierz i wypędził z Chojnic księcia Jerzego v. Anhalt. 27 grudnia 1656 r. król szwedzki przekroczył Wisłę i zmusił piechotę polską do cofnięcia się pod ochronę dział gdańskich. Stefan Czarniecki (w okresie gwiazdki przebywał w Chojnicach – dop. red.) zaś z jazdą wycofał się do Chojnic i Bytowa.

dok.jpg

Opis pobytu królowej Ludwiki Marii podczas pobytu na ziemi tucholskiej i człuchowskiej w 1665 r.

Szwedzki płk Ascheberg ścigał z 750 jeźdźcami polską jazdę i kiedy przez wywiadowców dowiedział się, że w rozproszeniu po wsiach wokół Chojnic się rozłożyła, przekroczywszy niespodziewanie Brdę, uderzył na poszczególne obozy polskie. Skoro Czarnecki zebrał ok. 3000 żołnierza – Ascheberg wycofał się szybko do Człuchowa, kiedy jednak król szwedzki nadciągnął pod Tucholę, Czarnecki zmuszony został do wycofania do Wielkopolski. Król szwedzki połączył się z Aschebergem i w Brzeźnie założył kwaterę główną i zaatakował Chojnice. Miasto zastraszono ognistymi kulami, w murze przy Bramie Młyńskiej zrobiono wyłom. Załoga (300 żołnierzy niemieckich) zdołała utrzymać się przez trzy dni. 11 stycznia 1657 r. miasto poddaje się na łaskę i niełaskę. Załogę włączono do wojska szwedzkiego, miasto splądrowano, wielu polskich rannych oficerów wzięto do niewoli. 4 jezuitów zawleczono do Człuchowa i później wymieniono na luterańskich kaznodziei (…) Zaraza – zawleczona przez Szwedów do miasta szalała od Zielonych Świąt aż do adwentu (3000 ofiar).

Pożar – 18 grudnia 1657 r. o godz. 2.00 w nocy wybuchł w południowej pierzeji rynku straszny pożar w browarze miejskim i w ciągu 3 dni strawił prawie całe  

Tytułowa strona pierwszego opracowania historii Chojnic I. G. Goedtkego z 1724 r.

miasto, za wyjątkiem części przy Bramie Gdańskiej. Poza tymi nieszczęściami, miasto z powodu poddania się Szwedom popadło w podejrzenie zdradzieckiego po rozumienia się z wrogiem. Szlachta i wojsko polskie przeciągające wokół miasta ujawniło wyraźną niechęć do mieszczan, że żaden z nich nie śmiał oddalić się poza mury z obawy przed szykanami. Dlatego rada uzyskała od Jana Kazimierza salvus coductus – który w następnych latach był odnawiany. Jeszcze w ciągu 1657 r. Szwedzi obładowani łupami wycofali się z Chojnic, Tucholi i Człuchowa. Polacy ponownie obsadzili miasto, następnie cesarska piechota, która również prędko odeszła (…). 22 stycznia 1659 r. szwedzki generał Wirtz połączył się ze szwedzkim namiestnikiem Prus, Adolfem Jamem – bratem króla. Obydwaj dowódcy z początkiem lutego stanęli pod Chojnicami, żądając swobodnego przejazdu i paszy dla koni. Z obawy przed podejrzeniem o zdradę, burmistrz Bernard Wolff dał się nakłonić przez starostę (amtshauptmann) Leszczyńskiego do odrzucenia żądań Szwedów: przez zarazę zdziesiątkowane a przez pożar i rabunek wyniszczone mieszczaństwo skłoniło do stawienia oporu. Po trzykrotnym wezwaniu do poddania się 5 lutego 1659 r. Szwedzi szturmem wzięli miasto, wtargnąwszy doń, przy czym wyłom w murze przy Bramie Gdańskiej wielce im się przyczynił. Szwedzi plądrując i mordując wtargnęli nawet do fary i wywlekli przy wtórze gróźb superiora jezuitów z kościoła, jezuita ten później został wymieniony. 22 mieszczan, 2 kobiety, 70 kmieci w czasie rabunku zakłuto, ale i Szwedzi ponieśli straty – padło 20 gemeimów, 3 wyższych oficerów, zginął komisarz wojenny Kőning, a burgrabia Carolus Magnus von Baden został ranny jak również generał Bűlow. W mieście pozostawiono szwedzką załogę. Trzon armii plądrował okolicę, przeszedł mimo Człuchowa do Czarnego, potem skierował się do Chojnic, skąd ściągnięto szwedzką załogę i maszerował przez Tucholę, Świecie, Chełmno i dalej (…)

Szwedzi raz jeszcze 1700 - 1721

Z początkiem wojny (1700 r.) musiały Chojnice dostarczyć dla Augusta II wiele wozów prowiantowych i koni na użytek oddziałów ciągnących do Inflant (…). W 1703 r. ściągają Sasi kontrybucję. W styczniu 1705 r. Szwedzi pod dowództwem gen. Meyerfelda zawlekli do Chojnic jakąś zaraźliwą chorobę, na którą zmarło 127 ludzi. Z kolei miasto zajęli Polacy pod dowództwem Chomentowskiego. Kiedy chcieli cichaczem, 10  

Kościół ewangelicki p.w. św. Trójcy.

października miasto opuścić, powstało zbiegowisko mieszczan żądających pokwitowań za dostarczoną żywność, przy czym wielu z ostatnich szeregów polskich zostało zabitych. W latach następnych przez Chojnice przeciągały oddziały wojskowe. W 1706 r. nadeszli Szwedzi z korpusu gen. Rhenskjölda. Jeden z nich (żołnierzy) w czasie zbiegowiska został zabity przy Bramie Gdańskiej. Karol XII wysłał dlatego w 1707 r. gen. Marschalka, aby miasto ogniem i mieczem spustoszył, ale ostatecznie zadowolił się kontrybucją ponad 30 tys. talarów (gulden). W tym samym 1707 r. oddział Rosjan, Tatarów, Kozaków i Kałmuków przez dwa tygodnie plądrował miasto tak gruntownie, że przeszukiwano nawet studnie. Na rynku przed kościołem ewangelickim postawiono szubienice z 4 zwisającymi powrozami, przy czym płk Szulc zagroził, że zawisną najznakomitsze osoby z miasta. Płk Szulc zadowolił się jednak tym, że 6 (zakładników) zabrał ze sobą na pięć tygodni do Torunia. W stosunku do jezuitów tak Rosjanie, jak i Polacy odnosili się z szacunkiem, nie jak Sasi, którzy w 1706 r. odwiedzili Chojnice. Aż do końca wojny powtarzały się przejazdy oddziałów wojskowych, jak i kontrybucje. Rezultatem wojny było zadłużenie w wysokości 200 tys. pruskich talarów (guldenów), nie licząc podatków, które odstawiano skarbu pruskiego (??) w Człuchowie i strat spowodowanych rabunkami Rosjan (…)

W czasach saskich

(…) „Po śmierci Augusta II (1773) wybór Augusta III i powrót Stanisława Leszczyńskiego do Gdańska. Rosjanie oblegają Gdańsk – ściągają kontrybucję z Chojnic, ale i oddziały polskie nie oszczędzały miasta w trakcie pochodów, jednak wkrótce przestali pustoszyć dobra jezuickie. 12 kwietnia 1734 r. pojawił się w Chojnicach dowódca polskiego oddziału, którego następnego dnia przyjęli jezuici przemówieniem profesora retoryki w tymczasowej kaplicy, którą postawiono w miejsce spalonego w 1712 r. kościoła. 23 kwietnia zostali Polacy pod Gdańskiem odparci i w czasie odwrotu przybyli w Wielki Piątek do Chojnic, gdzie obchodzili Wielkanoc, chociaż piechota z braku kwater do miasta wejść nie mogła. W czasie pobytu wojsk polskich nabożeństw ewangelickich zaprzestano. 6 pułków saskich, sprzymierzonych z Polakami, pod dowództwem hr. von Friese 19 maja 1734 r. przeszło przez Chojnice i nałożyło nową kontrybucję. Gdańsk poddał się 6 lipca. Stanisław Leszczyński chroni się do Królewca. Powracający spod Gdańska Sasi znowu naprzykrzają się miastu, podobnie jak rosyjska załoga w Toruniu (…)

Werbownicy     

Werbowanie żołnierzy prowadzone środkami przemocy za Fryderyka Wilhelma I uprawiano nadal za Fryderyka II. W 1743 r. skarżył się superior jezuitów przed magistratem, że pomorscy żołnierze usiłowali werbować uczniów kolegium jezuickiego do wojska (pruskiego). Magistrat uważał za wskazane zastosować tylko bardzo łagodny (leises) sprzeciw (auftreten). W roku 1750/51 został rzeczywiście uczeń retoryki, a w 1755 r. w Wigilię Bożego Narodzenia arendarz (dzierżawca, pachciarz) podmiejskiego folwarku gwałtem uprowadzony.

Pożary i dolegliwości wojenne

Główne wejście do kościoła gimazjalnego.

  20 października 1773 r. o godzinie 7 wieczorem, w domu ewangelickiego kaznodziei, przy Bramie Gdańskiej, nazwiskiem Wilck, z okazji wesela jego córki, wybuchł pożar, który przerzucił się na drewniany dach kościoła farnego, stopił dzwony i strawił wnętrze, a zwłaszcza przechowywane pod głównym ołtarzem bezcenne dokumenty. Nagła zmiana kierunku wiatru uchroniła sąsiadującą z kościołem rezydencję jezuitów i zwróciła pożogę w kierunku ratusza i kościoła ewangelickiego na rynku (…) Mieszczanie, do tej chwili obojętni teraz dopiero zdobyli się na wysiłek i wreszcie o ok. 3 godzinie w nocy pożar przed tymi budynkami wstrzymali, mimo to więcej niż 50 domów spłonęło. To co pozostało, po większej części uległo pożodze w 1742 r. – w stajni asesora sądowego Adama Ludwiga przy Bramie Człuchowskiej, być może z powodu braku ostrożności furmana palącego tytoń, w trzecią niedzielę po Wielkanocy, wybuchł pożar i szybko rósł wskutek porywistego wiatru. Zbudzeni głosem dzwonów mieszkańcy myśleli raczej o ratowaniu swojego dobytku niż o gaszeniu ognia. Pożar szalał od północy aż do południa i strawił cały rynek aż do ratusza i kościół ewangelicki, ulicę Gdańską i gdańskie przedmieście. Oszczędził jednak nie odbudowaną jeszcze po pożarze w 1733 r. farę, Nowe Miasto wraz z rezydencją jezuitów i ich kaplicę (…)

Jezuici obnosili w procesji dla ratunku przed ogniem monstrancje po ulicach, wreszcie i oni zwątpili, opuścili swą rezydencję, unosząc z sobą swój majątek osobisty, wznosząc modły do św. Józefa, którego święto w  

Fragment ryciny - atak Szwedów na Chojnice w 1656 r.

ten czas obchodzono.  Goedtke (burmistrz), który był naocznym świadkiem tego wydarzenia, pisze w swoim pamiętniku; „16 kwietnia w niedzielę w nocy, między godziną 12 a 1 pierwszą wybuchł, jak mówiono z wyroku sprawiedliwego gniewu bożego, pożar przy ulicy Człuchowskiej w domu Ludwika Adama, iglarza i „Gerichtsverwandten ? … niespodziewanie pożar, który rozżarzył się przez wściekłą wichurę (…) Pogorzelcom, podobnie jak w 1773 r. wsparcia udzieliły sąsiednie miasta. W 1742 r. Gdańsk przekazał Chojnicom 7693 floreny, Toruń ok. 1700 florenów, pomocy w mniejszym stopniu udzieliły Elbląg i Malbork. Król August III zwolnił miasto od podatków przez okres czterech lat. Udzielił również swobody w uprawianiu handlu i poruszaniu się po drogach publicznych. Anna Radziwiłłowa starościna człuchowska zwolniła miasto od podatku na rzecz zamku przez jeden rok. W 1749 r. po pożarze, który zniszczył zabudowę rynku zabudowano 20 parceli, 6 było pustych, a przy 9 częściowo wykończonych prowadzono pracę. Odbudowę prowadzono także na ulicy Człuchowskiej najbardziej zniszczonej w wyniku pożaru, jak i również przy ulicy Gdańskiej. W pozostałej części miasta z różnym skutkiem prowadzono działania związane z odbudową. Lata 1749 – 1772 to okres odbudowy miasta po wielkim pożarze w 1742 r., oraz zwiększonej emigracji głównie biedniejszych rzemieślników i wyrobników osiedlających się na przedmieściach. Stan zabudowy Chojnic nie uległ istotnej zmianie do roku 1772, kiedy to miasto przeszło pod władanie Prus. 

Oprac. (red) Z.S. fot. archiwum