Na polecenie rady miejskiej odczytano statut cechu (Rollen), w którym nie znalazło się nic do zaczepienia (nichts sunderliches arein reciprien genabt), uznano więc statut za nadal aktualny i obowiązujący strony.

Sprawy rzemiosła

  Rada orzekła, że czeladnicy, którzy by na uznanie statutu za obowiązujący nie zgodzili, nie powinni być przyjęci do pracy bez zgody rady miejskiej i cechu. Ze statutu też wynikał obowiązek następujących świadczeń mistrzów dla czeladników: 1/ za tkanie 4 szyl., 2/ od kuponu sukna białego i czarnego po 1 szyl., 3/ od utkania sukna wełnianego czarnego i białego po 1 gr., 4/ od wagi sukna czarnego i białego po 1gr., 5/ od ważenia po 1 szyl., lecz bez napiwku, 6/ przydział 1 szotu drobnej wełny ze wsobnej wełny cechowej (von kleiner wolle), 7/ wolne utrzymanie czeladników przez mistrzów za dni przepracowane. Utrzymanie czeladników w dniach nie przepracowanych majstrów nie obowiązywało. 8/ czeladnicy zaś mieli statutowy obowiązek pieczołowitego obchodzenia się z warsztatem i narzędziami mistrza. 9/ czeladnicy mieli obowiązek posiadania własnego obuwia, podobnie zresztą jak w innych cechach. 10/ nieprzestrzeganie zapisów statutowych przez mistrzów miało pociągnąć za sobą przepadek ich mienia i wilkierza na rzecz rady miejskiej, na rzecz cechu postawienie jednej beczki piwa (1566).

Jest rzeczą zrozumiała, iż w interesie cechu zmonopolizowanie skupu wełny. To tez powołując się na postanowienie swojego wilkierza, cech skarżył nie tylko rzemieślników branż obcych, lecz także i pokątnych sukienników - partaczy, usiłujących skupować wełnę dla własnej korzyści, lecz ze szkodą dla interesów cechu sukienników. I tak cech skarżył w r. 1621 kuśnierza, Grzegorza Rode, o skup wełny na szkodę cechu, a mistrzowie Wawrzyniec Modernacke, Tomasz Klatte i Jan Worleman zaskarżyli Stefana Gurtius o skup wełny i brak kwalifikacji zawodowych oraz nie przynależność do cechu. W drugiej połowie XVI wieku i pierwszych dziesięcioleciach wieku XVII cech sukienników i sfederowany z nimi przynależnością cechową cech krawców doszły dzięki zajmowaniu przez ich przedstawicieli wysokich i wpływowych stanowisk w radzie miejskiej do wiodącego w mieście znaczenia i rosnącej zamożności. Wyrazem tych osiągnięć społecznych było opanowanie przez członków tych wiodących cechów rady miejskiej i uczynienie jej powolnym narzędziem swych interesów cechowych i prywatnych.

Cech krawców należał również do rzemiosł przerabiających gotowe tekstylia w artykuły odzieżowe. Powstał on wprawdzie później od cechu sukienników, lecz równolegle z nim zdobywał wpływy i przodujące znaczenie w mieście.

Kram średniowieczny.

Świadczy o tym długoletnie członkowstwo w radzie miejskiej krawca z zawodu - Benedykta Schepeler, za którego kadencji jako burmistrza miasta doszło do rebelii w mieście. Wg. danych statystycznych było w Chojnicach w 1570 r. około 12 krawców. W obawie przed konkurencją cech krawców zaskarżył Holendra z pochodzenia o imieniu Joachim połączone ze szkodą dla cechu prowadzenie kramu z odzieżą. Orzeczenie rady miejskiej w tej sprawie jest znamienne dla poloityki władz miejskich względem cudzoziemców. Rada bowiem, wychodząc z założenia prawnego, orzekła, że zgodnie z praktyka innych miast i z zasadą sprawiedliwości społecznej - krawiec holenderski może jeszcze przez 1 rok korzystać bezpłatnie z kramu i handlować odzieżą. (31. 01. 1565). Dobrze świadczy również o cechu jego troska o prywatne sprawy członków przypadku krawca Klemensa Luedicke, który miał przedślubnego bękarta ze swą późniejszą żoną. Dla dobra dziecka cech krawców przyjął je za dziecko własne, dał wychować i wyszkolić w zawodzie krawieckim, o po ożenieniu go wybrał wychowanka w poczet członków starszyzny cechowej. Dlatego rada nie miała podstaw do odmówienia nieślubnemu synowi Klemensa Luedicke prawa do obywatelstwa miejskiego. Pełnoprawność rzemieślniczą i obywatelską Bartłomieja Luedicke potwierdził piśmiennie również starosta człuchowski, Stanisław hr. Latalski (26 .05. 1585).

Wpływowe cechy

Za wyraz szukania w radzie miejskiej protekcji w przedmiocie wykorzystywania jej autorytetu do wywarcia nacisku na cech krawców, by ten odstąpił od wymogów swojego wilkierza, można przytoczyć sprawę zabiegów Szymona Mosolff o przyjęcie przedwczesne w poczet członków cechu krawieckiego jego przyszłego zięcia, 

Krawcy byli w powszechnym poważaniu.

  Jana Wilhelma Kube, rodem z Międzyrzecza, który odbył jednoroczny zamiast dwuletni staż cechowy, wskutek czego cech oddaliłby w oparciu o wymogi swego statutu prośbę wnioskodawcy jako przedwczesną. Rada z uwagi na osobę Mosolffa, przekonała cech o konieczności elastycznego odstępstwa ad personam względem J. W. Kube z zastrzeżeniem jednak, że odstępstwo to nie może stanowić precedensu do gwałcenia przepisów wilkierza szanowanego cechu krawców. (27. 09. 1610).

Następną wpływową korporacją rzemieślniczą w mieście był cech rzeźników założony w XV w. Księga miejska wprowadza nas w sam środek walki konkurencyjnej w łonie cechu, który w roku 1585 oskarżył swego członka, Jana Schilling, o dokonanie trzech przestępstw - o sprzedaż mięsa z padłych krów (erstickte kühe), które przed zgonem zostały przez Schillinga rzekomo niefachowo zakłute, o ubój psa i o użycie pod adresem rzeźników chojnickich ubliżających epitetów. Dla uniknięcia zarzutów stronniczości cech rzemieślników oddał sprawę Schillinga do załatwienia cechowi sukienników (29. 10. 1585). Ceremoniał przeniesienia się rzeźnika obcego do Chojnic ilustruje wniosek cechu do rady miejskiej o przyjęcie w poczet obywateli rzeźnika Jana Mieratzky’ego przybyłego do Chojnic ze Starogardu (21. 01. 1615).

O trudnościach Chojnic w zaopatrzeniu w mięso mówi zapis z dn. 19. 10. 1620 r. Wynikają z niego ustawiczne skargi społeczeństwa miasta, które w większości nie może nabyć wołowiny z powodu zbyt małego uboju bydła tak, że tylko nieznaczna część obywateli może nabyć mięso po paskarskich cenach i za dobre słowo (vor geld und gutte wordt erlangen). Rada miejska uznając słuszność skarg społeczeństwa zarządziła, by co tydzień po dwóch rzeźników ubijało po jedny wole.

Już w średniowieczu problemy z mięsem budziły wątpliwości.

Gdyby jednak niniejsze zarządzenie rady spotkało się z brakiem oddźwięku w cechu, rada za przyzwoleniem starosty zgodzi się na import mięsa przez rzeźników obcych oraz za wolną, publiczną i detaliczną sprzedaż tego mięsa. Rada zastrzegła sobie prawo taksacji i oceny mięsa każdego czasu. Z powyższego cytatu wynika pełna autonomiczność i kompetencyjność ówczesnej rady miejskiej w sprawach zaopatrzenia, jakości i ceny rynkowej w zakresie towarów pierwszej potrzeby, do jakich należało wówczas mięso i jego przetwory.

C.d.n.