1981 do 1983 
Stan niezgodny z Konstytucją

 

Przemówienie gen. Jaruzelskiego do narodu transmitowane w telewizji.

Jak pisze w swoich wspomnieniach chojniczanin Zbigniew Steinke: „tekst ten był pisany na żywo w dn. 13 grudnia 1981 r. Oparto go na informacjach telewizyjnych i radiowych (TVP i PR), oglądanych i wysłuchiwanych od rana do późnego wieczora, prawie północy. Jest to kalendarium wydarzeń, bez ich analizy”.

Obywatelki i obywatele

Gen. Jaruzelski ogłasza decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego.

„13 grudnia 1981 r., o godz. 9:30 (niedziela) – przed chwilą wysłuchałem radiowego przemówienia gen. Jaruzelskiego, ogłaszającego dn. 13. bm. stan wojenny oraz powołanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Dekret Rady Państwa precyzujący zasady będzie opublikowany w jutrzejszej prasie. W przemówieniu podano, iż internowano eksternistów z „Solidarności” i innych przeciwników istniejącej władzy. Środek ten zastosowano także przeciwko członkom byłej ekipy partyjno – rządowej: Gierka, Jaroszewicza, Grudnia, Wrzaszczyka i wielu innym.Przemówienie było ponoć nadawane już wcześniej, być może już w nocy lub też na koniec wczorajszego programu TV. Myśmy z żoną, do tak późna nie słuchali, bo bawiliśmy naszych gości.

Radio zmieniło program, nadaje muzykę poważną. Telewizja zawiesiła program. Ponieważ Jaruzelski podał o próbach opanowania gmachów publicznych, to kto wie czy przypadkiem nie było próby zamachu stanu ze strony przywódców byłej ekipy rządzącej. Jedna wielka niewiadoma.Sformułowania użyte przez I sekretarza PZPR były bardzo ludzkie, głęboko patriotyczne i pełne troski. Trudno jednak prorokować, co za nimi istotnie się kryje. Już tylu naszych przywódców mówiło głośno, pięknie, po obywatelsku i po polsku, całkiem zwyczajnie, po naszemu, a następstwa tego były wprost opłakane. Radio nadaje tylko program pierwszy. Pozostałe są wyłączone, telewizyjne także – 10:15 – nadano przed chwilą proklamację WRON. Zawiera ona podstawowe zasady stanu wojennego, będąc w niektórych fragmentach całkiem zbieżna z tym co mówił Jaruzelski. Zawieszono działalność związków zawodowych (partii politycznych – nie!)

Propaganda narzędziem walki

Nadano komunikat przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji. Potwierdził on – po groźnym wstępie: „W obliczu zagrożenia Państwa” – że radio telewizja nadaje tylko program pierwszy (zacznie od godziny 12.00). Powołano określonych pracowników do realizacji tych programów, tych na to zasługujących, a pozostałym udzielono bezterminowych urlopów. Regionalne środki radia i telewizji nie działają, są wyłączone z eksploatacji.

10.30 – spikerka pr. 1 PR komunikuje: „W związku z ogłoszeniem stanu wojennego, odbywający się w Warszawie Kongres Kultury Polskiej – ulega zawieszeniu”.

11.30 – ponowienie proklamacji WRON: „Jawne już groźby prawicowego zamachu stanu. Rada Państwa wprowadziła z dniem 13.12.1981 roku stan wojenny. Zadaniem Rady WRON będzie zniweczenie zamachu na nasze Państwo”.

12.00 – w TV przemawia I sekretarz KC PZPR, w mundurze generalskim, na tle wojskowego sztandaru, z białym orłem okolonym wawrzynem... – Jest to po raz któryś przemówienie wygłaszane rano. Radio podało zasady i ograniczenia już wprowadzone i te, które z konieczności będzie się stosować (są one dość znaczne).

12.25 – „Bezprawie, samowola i chaos, dezorganizują gospodarkę. – Agresywność sił antysocjalistycznych, wspieranych nierzadko z zagranicy, powoduje groźbę dla państwa. – Z warunków stanu wojennego wynika konieczność zawieszenia działalności związków zawodowych”. – Tę wiadomość podał oficer w stopniu pułkownika, ogłaszając przy tym przerwę do godziny 14.00. Drugi spiker (Racławicki), odczytujący zasady stanu wojennego był również umundurowany, ale bez dystynkcji. Wynika z tego, że część personelu RTV zmilitaryzowano”.

12.50 – Radio (p. Falska) ogłosiło reguły przekraczania granic, bardzo zaostrzone, zezwalające w zasadzie na opuszczenie kraju cudzoziemcom i obywatelom polskim zamieszkałym zagranicą

Gdy w środę (9 grudnia 1981 roku) byłem w Tucholi, w jednym ze sklepów usłyszałem, że w Urzędzie  Miasta i Gminy panuje stan paniki z powodu rzekomego przejęcia władzy przez NSZZ „S”. Traktowałem to jako plotkę, wywołaną umyślnie dla określonych celów.

13.40 – Podano o zawieszeniu łączności telefonicznej od godz. 6.00, w związku z czym ewentualne pożary lub wezwania pogotowia ratunkowego należy dokonywać środkami łączności patroli wojskowych. –

Życzenia noworoczne widziane okiem opozycji.

Zawieszono sprzedaż paliw w stacjach CPN i poinformowano o zamknięciu wszystkich przejść granicznych.

14.00 nadano w TV dziennik, w którym podano wszystkie komunikaty związane z zaistniałą sytuacją. – Radio podaje pierwsze relacje zagraniczne. Papież – jak podaje radio – wykazuje duże zatroskanie, wyrażając przy tym „... iż dość już przelano w Polsce krwi”. Reagan nie przerwał weekendu, nie widząc takiej potrzeby. Schmidt wykazał powściągliwość, mówiąc przy tym o konieczności rozwiązania problemu przez samych Polaków.

17.45 – Przed chwilą skończyło się kolejne wydanie dziennika TV, w którym główną pozycją był dekret o stanie wojennym, odczytywany na przemian przez dwóch spikerów (Racławicki i Stefanowicz) w mundurach.

Jesteśmy wprost zdumieni mnogością spraw, za które można w czasie trwania stanu wojennego bardzo łatwo i szybko otrzymać wyroki: grzywny (za nieposiadanie dowodu tożsamości – 500 zł), aresztu i więzienia (od kilku miesięcy do 25 lat), kary śmierci. Podano też jakie przedsiębiorstwa zostały zmilitaryzowane: PKP, PKS, Poczta i Telefon, RTV, jednostki transportu branżowego i niektóre przedsiębiorstwa energetyczne.Wybraliśmy się na spacer. W mieście już wiszą obwieszczenia wprowadzające stan wojenny. Spotkaliśmy znajomego, który wrócił samochodem z Bydgoszczy. Na trasie, w rejonie Koronowa (i Mąkowarska) napotkał kolumnę naszych czołgów zmierzającą w kierunku stolicy województwa.

Telewizja kłamie

18.50 – W jednym z licznych dzisiaj dzienników TV podano ponoć (tak twierdzi nasza córka), że decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zapadła po zaznajomieniu się z uchwałą Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, jaka została podjęta po obradach w dniach 11 – 12 grudnia w Gdańsku. Nie znam niestety żadnych z treści uchwały, więc trudno cokolwiek powiedzieć. Czy jednak mimo wszystkich zmagań toczonych przez rząd (partię) i „Solidarność”, to wcale nie jestem pewny czy stan wojenny jest najwłaściwszym sposobem rozwiązywania naszych aktualnych problemów. Za wcześnie, dużo za wcześnie na to, by próbować formułować sądy, opinie, czy też prognozy najbliższej przyszłości. Jednego się tylko boję: co będzie jutro w tych kluczowych zakładach, w jakich doszło do internowania członków Komisji Krajowej „S”, którym przypięto łatki „eksternistów”. Jak zachowają się te załogi? Czy podejmą strajki w obronie swych przedstawicieli, chociaż dekret tego nie dopuszcza i grozi karami... Czy przed tymi lub w tych zakładach jest wojsko? Co będzie, gdy robotnicy i żołnierze staną naprzeciw siebie?

19.30 – W dzienniku TV znów Jaruzelski: „Gasnącej gospodarce są zadawane codziennie nowe ciosy... Szeroko rozlewa się po kraju fala przestępstw, napadów i włamań... W imię interesu narodowego internowano zapobiegawczo ekstremalnych działaczy „Solidarności”.

Nie lubię poniedziałku...

Poniedziałek 14. grudnia 1981 r. – godz. 7.50 –„Kierownictwo Solidarności traktuje polskie społeczeństwo czysto instrumentalnie...” – to słowa komentarza płynące z radia, powtarzane za „Żołnierzem Wolności”. „Solidarność” brutalnie odtrąciła propozycje partii i rządu, zmierzające do zawarcia porozumienia i konstruktywnego współdziałania. – To też z tego samego komentarza. 

Ulotki wydawane przez Solidarność.

Ranek jest śnieżny, mroźny i spokojny. W sklepie nabiałowym punktualnie można było nabyć niezbędne produkty (mleko, śmietana, twaróg, masło – na kartki i inne towary). Kolejka normalna, nie więcej niż trzydzieści osób. Przed sklepami z obuwiem już też kolejki, mimo że otwierają je dopiero o 9.30, a i tak nie wiadomo czy zostanie dowieziony towar. Wczoraj po dzienniku radiowym (o 22.00) nadano fragmenty kazania wygłoszonego przez Prymasa Polski Abp. Glempa. Napiętnował ponoć to, co się stało określając zjawisko jako pogwałcenie podstawowych praw obywatelskich.

Moja szefowa (piszę te notatki podczas pracy) wybyła do Urzędu Miasta, skąd steruje się biegiem zdarzeń (czyżby?) i gdzie według jej słów – rezyduje jakiś pułkownik. Bliższych informacji o wczorajszym posiedzeniu szefów firm nie przekazała. Przed kwadransem Kolega B. – przewodniczący Komitetu Zakładowego NSZZ „Solidarność” – zdejmował z tablicy ogłoszeń afisze o samorządzie pracowniczym, samodzielności przedsiębiorstw, samorządności i samofinansowaniu. – Znamienne... – odpowiedział za niego Kazimierz N., przywódca zakładowych branżowców: „taki jest prikaz”. Idę do lekarza – 9.15 – by wrócić za niecałą godzinę. Lekarz nie przyjmuje, bo kolejka na dziś jest już wystarczająca.

Z programu I-go Polskiego Radia: Ministrowie – Oświaty i Wychowania oraz Szkolnictwa Wyższego – ogłosili o feriach szkolnych, jakie przyspiesza się już od dzisiaj, aż do 3. stycznia 1982 r. Banki nie będą dziś i jutro dokonywać obsługi klientów (wyjątek: inkaso utargów i... coś tam jeszcze). To coś, to wypłaty za skup żywca. W byłym ratuszu, gdzie byłem w ZUS-ie po moją książeczkę ubezpieczeniową, zebrano na sali posiedzeń około setki rezerwistów, którzy są podobno w pogotowiu – na wszelki wypadek...

Ludzie mówią...

Głosy przechodniów i znajomych:

- Były piłkarz i kolega Henryk M.: „Co oni sobie wyobrażają? Myślą, że ktoś jest głupi? W takiej sytuacji rząd ustępuje, a ONI odebrali niektórym legitymacje partyjne i myślą, że to wystarczy! To tak łatwo się nie skończy!”.

- Czesław H., główny księgowy jednego z przedsiębiorstw – „To musiało się stać! Bo Polaków trzeba albo za mordę, albo się zagadają do absurdu. „Solidarność” wytykała partii błędy, a sama nie postępowała inaczej. Jakikolwiek inny głos był brutalnie tłumiony. Dyrektor stał pod pręgierzem i nie mógł nic zrobić. Innego wyjścia – niż ten stan wojenny – nie było.”

- 15.55 – Najświeższe niesprawdzone pogłoski:

- W Bydgoszczy i Warszawie „szumią”, a stolicy dość mocno,

- do miejscowego MOSTOSTALU podobno podjechała kolumna z wojskiem; w tym zakładzie i POLSPORCIE załogi rzekomo zastrajkowały,

- z Tucholi był telefon od kierownika sklepu, który podał, iż zwolniono tam przywódców SOLIDARNOŚCI (dyscyplinarnie), którzy są bez pracy...

20.30 – Już w domu, po wieczornym dzienniku TV. Najnowsze – to potwierdzenie ograniczenia wypłat z kont bankowych i książeczek oszczędnościowych, w zasadzie do 10.000 zł miesięcznie. Podobnie z kont dewizowych wypłaca się 300 dolarów USD, ale tylko na uzasadnione wyjazdy zagraniczne, na które uzyskało się zezwolenie. Ponadto też z tych kont może pobierać dewizy, ale... w postaci bonów PKO i ... do realizacji w PEWEX – ie.

Propaganda ma się dobrze

W dzienniku telewizyjnym pokazano pierwsze migawki z Warszawy: puste ulice, na skrzyżowaniach  samochody pancerne, patrole wojskowe i milicyjne. Generalny ton oficjalnych enuncjacji zamyka się w słowach – „w przerażającej mierze w kraju panuje spokój, a produkcja...już wzrosła (?). Ponadto podano pierwsze rewelacje o tym, w jaki sposób postępowałyby „S”, gdyby doszło do konfrontacji zgodnie ze scenariuszem

Realia stanu wojennego.

opracowanym przez nią. I tak, w razie zaatakowania zakładów pracy przez wojsko lub inne siły, załogi – członkowie „S”- mieliby wnosić barykady, palić obiekty, a przy każdym zakładzie winien być kapelan i kaplica. Prezentowano maszynopis instrukcji, jaki będzie szerzej zaprezentowany w innym kolejnym DTV. Inną, znamienną rewelacją, w tymże DTV, były fragmenty kazania wygłoszonego wczoraj przez Prymasa Polski w Sanktuarium Maryjnym w Warszawie. Myślą przewodnią słów Abp. Glempa było „...nie wolno dopuścić do przelewu krwi bratniej...”. Ten dostojnik Kościoła wyraził gotowość błagania boso i na kolanach o to, by nie spadłą żadna polska głowa, by nie została utracona żadna para polskich rąk. Mówił też o aresztowaniach starych, schorowanych literatów (chyba J.J. Lipski, może Stefan Bratkowski (-?-), o których uwolnienie Abp. Glemp zamierza wystąpić z całą stanowczością.Słowa Prymasa o błaganiu boso i na kolanach – nie bardzo mnie przekonują. Kardynał Wyszyński ująłby to chyba inaczej...

20.00 – Redaktor Tumanowicz (też w mundurze) poinformował, że prezydium Sejmu odroczyło wyznaczone na dzień 16 bm. Posiedzenie. Tenże spiker podał o rozproszeniu przez siły ZOMO grupy około 200 wyrostków, jacy zachowywali się agresywnie przed siedzibą „Solidarności” w Warszawie.

22.15 – Główny dziennik TV trwał ponad 1,5 godziny, a jego główne treści to dekrety, rozporządzenia i zarządzenia władz, wyszczególniające dogłębnie CO – ZA CO – GROZI! W dzienniku radiowym podano przed chwilą, że nie został internowany Lech Wałęsa, który jako przewodniczący Związku jest traktowany w Warszawie w sposób należny dla rangi tego przywódcy. Gdzie Wałęsa jest, co robi, kto go tak traktuje – niestety – nie wiadomo! Pierwszy komentarz radiowy (autor Podolski) jednoznacznie obnażył charakter tego, co się dzieje. „Solidarność” przez 15 miesięcy zwodziła partię i rząd, blokowała porozumienie, osłabiała władzę i dążyła do jej całkowitego przejęcia!

 

Z. Steinke, tytuł i śródtytuły: (red) fot. arch. Z. Steinke