1911 do 1939
Kinowych wspomnień czar

 
Reklama Metropol Theater z Konitzer Tageblatt z 1913 r.

Pierwszy publiczny pokaz jak wówczas określano kinematografu, odbył się w Chojnicach w 1911 r. Starsi mieszkańcy doskonale pamiętają budynek przy obecnym Placu Niepodległości 5. Prawie wszyscy  przechodzący obok nie mają pojęcia, że to właściwie w tym miejscu  narodził się przybytek X muzy (1913 r.)

Również w tym budynku odbywały się seanse kinowe. Widok z ok. 1915 r.

mimo, iż wcześniej pokazy odbywały się w innej części miasta. Kino powstało w przebudowanym magazynie należącym do Gustawa Wilke i zostało wydzierżawione Karolowi Jahrowi. (Szerzej historię kinematografii w Chojnicach opublikowała w Zeszytach Chojnickich (19/2004) Hanna Rząska. Po połączeniu Pomorza z Polską w 1920 r. kino zmieniało właścicieli. Nazywało się „Metropol” Kolejny właściciel Paweł Krzyżniewski przemianował na „Nowości” a od 1937 r. „LUX”.

Pierwszy film dźwiękowy udostępniony został mieszkańcom miasta 9 kwietnia 1932 r. Był to film „Dziesięciu z Pawiaka” z ówczesną czołówką aktorów polskich. Podczas okupacji kino należało do Niemca Rotta i udostępniane było wyłącznie publiczności niemieckiej. Budynek po wojnie został upaństwowiony i do czasu likwidacji kino funkcjonowało jako „Pomorzanin”. Dopiero w 1941 r. przy obecnej ulicy Młyńskiej 2 powstało z przebudowanej sali tanecznej hotelu „Engel” drugie kino.

kosmod.jpg

Po modernizacji i przebudowie w późniejszych latach nosi nazwę „Kosmos”. (W budynku dawnego kina rozpoczęły się prace rozbiórkowe realizowane przez nowego właściciela obiektu. Państwo Łucja i Krzysztof Reslerowie planują tam postawić nowy pięciopoziomowy budynek usługowo - handlowy. Na zdjęciu stan z 29 grudnia 2017 r.). Pod koniec lat sześćdziesiątych rozpoczęto budowę kinoteatru , a w 1970 r. kierowanie obiektem objął długoletni kierownik „Kosmosu” Józef Słomiński.

Seanse cieszyły się sporym zainteresowaniem. Wspomina Józef G. z Chojnic. - W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych  długie kolejki przed kasami biletowymi były zjawiskiem normalnym. Często liczbę chętnych ograniczała liczba miejsc na sali kinowej. Dotyczyło to wszystkich seansów: o 15.30, 17:45 i 20:00. Kto nie miał szczęścia próbował nazajutrz. Ogromną popularnością cieszyły się tzw. „poranki” ze składanka bajek krótkometrażowych. Prawie zawsze w niedzielny ranek zobaczyć można było filmy animowane, których dzisiaj próżno szukać w jakiejkolwiek stacji telewizyjnej.

Międzywojenna reklama kina Krzyżniewskiego.

Istniały w Chojnicach również kina zakładowe. Było to otwarte w latach pięćdziesiątych „Kolejarz” przy ulicy Warszawskiej, którym zarządzał Konrad Megier. Kino to służyło jako sala widowiskowa dla innych okazjonalnych imprez. Odbywały się tam walki bokserskie jak i koncerty zespołów  młodzieżowych. Mówi Józef G. – "Do dzisiaj darzę to miejsce sentymentem, gdzie z wypiekami na twarzy oglądałem zmagania z „Fantomasem” przygody „Czarnego Tulipana” „Fifi Piorko” czy uroczej „Angeliki wśród piratów” Co ciekawe, że szlachetny i dzielny Winnetou mówił po...niemiecku. Prawdziwym wydarzeniem dla nas młokosów była wyprawa do kina „Mewa” istniejącego w świetlicy Zakładów Rybnych pod kierownictwem Franciszka Pelplińskiego.

To tutaj po raz pierwszy w życiu zobaczyłem pierwszy film z wytwórni Walta Disneya pt: „ Śpiąca królewna” który mimo upływu tylu lat wrył się w pamięć i budzi miłe wspomnienia". Zostało zamknięte na początku lat 70 - tych. Przywołuję klimat tamtych sal kinowych, którego próżno szukać w dzisiejszych czasach. Tamte sale kinowe miały „duszę” coś nieuchwytnego co trudno sformułować, gdzie po dzwonku gasły światła a ekran przenosił w inny wymarzony świat, jakże daleki a zarazem bliski. Kina te utraciły widownie po rozpowszechnieniu się telewizji satelitarnej jak i ekspansji wideo. Cóż, zmieniają się czasy i obyczaje…a sentyment pozostaje.

(red) fot. archiwum