1922 do 1922
Pożegnanie księdza i prezesa

 

Konitzer Tageblatt zamieścił notatkę z pożegnania ks. Pronobisa w 1922 r.

 

W nr 208 z dnia 9 września 1922 r. w KONITZER TAGEBLATT Generalanzeiger für Westpreussen ukazał się tekst w języku niemieckim dotyczący uroczystości pożegnania księdza Pronobisa odchodzącego z Chojnic.  

Tekst oryginalny:

Abschiedsfeier für Herrn Vikar Pronobis.

Gestern Abend fand zu Ehren des von Konitz scheidenden Herrn Vikars Pronobis im Hotel Engel ein Abschieds - feier stat. Sämtliche Mitglieder des Vereins Lutnia nebst den geladenen Ehrengästen, unter denen wir Herrn Pfarrer Makowski bemerkten, waren erschienen. Zu Eingang des festlichen Anlasses fand eine Kaffeetafel statt. Während dieser nahm der Herr Vikar mit tiefempfundenen Worten von allen Mitgliedern des Gesangvereins Lutnia, denen er so lange Zeit ein getreuer Präses war, Abschied.

Dem Scheidenden widmete namens des Vorstandes Herr Lisewski Worte des Dankes und des Abschiedes, die in ein: „Auf Wiedersehen!“ ausklangen und überreichte ihm Namen des Vereins Lutnia eine künstlerische Nach - bildung des Heiligen Abendmahls von Leonardo da Vinci. Zwischen den Reden erklangen die Lieder des Vereins, mit denen auch der offizielle Teil seinen Abschluß fand. -

Ein Tänzchen hielt dann die Damen und Herren bis zu den frühen Morgensstunden beisammen. Sicherlich warden die gestrigen so froh verlebten Stunden allen die teil - nahmen, noch lange in guten Gedächtnis bleiben. 

Tłumaczenie:

Uroczystość pożegnania pana wikarego Pronobisa

Wczoraj wieczorem (08.09.1922, piątek – przyp. red.) odbyła się w hotelu „Engel” uroczystość pożegnalna na cześć odchodzącego (z Chojnic) pana wikarego Pronobisa. Przybyli wszyscy członkowie Towarzystwa „Lutnia” oraz zaproszeni goście honorowi, wśród których zauważyliśmy pana księdza Makowskiego. Uroczystość rozpoczęła się wspólnym wypiciem kawy.

W jego trakcie pan ksiądz wikary głęboko wzruszonymi słowami pożegnał się z wszystkimi członkami Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”, dla których przez tak długi czas był wiernym prezesem. Odchodzącemu zadedykował pan Lisewski w imieniu zarządu słowa podziękowania i pożegnania, które wybrzmiały w słowach „Do zobaczenia” i przekazał jemu w imieniu zarządu „Lutni” artystyczną kopię ostatniej Wieczerzy Leonardo da Vinci.

Pomiędzy przemówieniami rozbrzmiewały pieśni Towarzystwa, które też zakończyły oficjalną część uroczystości. Tańce towarzyszyły paniom i panom do wczesnych godzin porannych. Na pewno pozostaną wczorajsze, tak radośnie spędzone godziny, jeszcze długo w życzliwej pamięci uczestników.

Tłumacz. R. Matthes, oprac. (red)

Aleksander Pronobis (1890 – 1950)

 

Przyszły proboszcz tczewskiej fary urodził się 16 lipca 1890 r. w Nowym Zieluniu,  miejscowości leżącej obok Lidzbarka Welskiego. Pochodził z nauczycielskiej    rodziny. Kształcił się w pelplińskim Collegium Marianum, a potem w gimnazjum, które znajdowało się w Chełmnie. W 1911 r. zdał egzamin maturalny i rozpoczął studia w  Seminarium Duchownym w Pelplinie.

18 lipca 1915 r., dwa dni po swoich 25. urodzinach, przyjął święcenia kapłańskie. Najpierw swoją posługę wykonywał w Jastrzębiu, Brodnicy, Szczuce i Brzozie Lubawskiej. Na dłużej osiadł w Chojnicach. W tym mieście był organizatorem społecznym, prowadził m.in. chór noszący nazwę „Lutnia”. To właśnie ta grupa w 1919 r. przywitała wkraczające do Chojnic wojska polskie.

 Czynnie udzielał się w toruńskim Towarzystwie Naukowym. W 1927 r. został proboszczem w podgrudziądzkiej miejscowości Mokre. W tym czasie napisał „Historię Pomorza”, którą wydał za własne środki. Jako wyróżniający się działacz polski został aresztowany przez nazistów w październiku 1939 r. Początkowo był więziony w Rywałdzie, Grudziądzu i Chełmnie. W 1940 r. osadzano go w obozach koncentracyjnych, w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau. W Dachau doczekał chwili kiedy na teren obozu wkroczyły wojska amerykańskie.

Po wojnie, ks. Aleksander Pronobis wrócił do swojej przedwojennej parafii, jednakże ówczesny biskup mianował go proboszczem w Tczewie. Objął najstarszy tczewski kościół. Tutaj miał do dyspozycji licznych pomocników, m.in. księdza Józefa Czapiewskiego, księdza prefekta Anastazego Nagórskiego i księdza Stanisława Kuchtę.

Wielki patriota spędził na tczewskiej placówce pięć lat. Zmarł 31 marca 1950 r., mając sześćdziesiąt lat.  

Piotr Paluchowski

Na podstawie: J. Więckowiak, Kościół katolicki w Tczewie, Pelplin 2001.

Słownik Biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, t. 3, Gdańsk 1997.