Pokolenie urodzone po zakończeniu II wojny światowej niewiele wie o istniejącym przed wojną kościele, znajdującym się na Starym Rynku w Chojnicach. Siedząc w otoczeniu fontanny nie uświadamiają sobie, iż kilkadziesiąt lat temu, kilkanaście metrów dalej znajdował się kościół, który przez 320 lat na trwale wpisał się w historię miasta.

Kościół ewangelicki na rynku. Ok. 1910 r.

Zbudowany w 1620 r. posiadał trzywarstwową barokową wieżę i małą sygnaturkę. Na fasadzie obiektu znajdował się zegar, który przez prawie cztery wieki wskazywał mieszkańcom dokładny czas. W ciągu swego istnienia kościół ulegał pożarom nawiedzającym miasto oraz zniszczeniom wojennym.

Janina Sz. z Chojnic wspomina. – Będąc uczennicą przyjaźniłam się z  Gertrudą wyznania ewangelickiego. Nie było to dobrze widziane przez moich rodziców, a był to rok 1938,kiedy w domu coraz więcej mówiło się o polityce Hitlera. Mimo tego spotykałam się z nią często. To właśnie dzięki Gertrudzie  byłam  w nie istniejącym  dzisiaj  kościele ewangelickim. To, co zapamiętałam będąc tam, to skromny i prosty wystrój. Mnie, kilkuletniej dziewczynie nie wydało to się dziwne. Nauczona z domu religijności, traktowałam świątynię  na równi z innymi.

ewangelicki.jpg

Później,  zdaje mi się, że za dnia kościół  był często zamknięty. Gdy matka się dowiedziała o moim pobycie tam,  surowo mi zabroniła  w nim  przebywać. Mamy swój, i tam masz się modlić – dodała. Z tego, co wiem, wielu chojniczan wyznania ewangelickiego tam się modliło.

Było to  więc oczywiste, skoro oprócz kultu religijnego,  organizowano tam koncerty dzieł muzycznych. 12 marca 1911 r. wystawiono oratorium Josepha Haydna „Stworzenie świata”  W  przedsięwzięcie zaangażowano miejscowy chór pod dyrekcja organisty Kerkowa. Partię sopranu wykonała dr Collin z Berlina, a towarzyszył jej tenor Henning. Wieloletni pastor kościoła Hammer, który był wtedy pastorem w 

Miejska orkiestra ok. 1913 r.

Grudziądzu,  wcielił się w rolę archanioła Gabriela. Muzyczną stronę wykonania zlecono Chojnickiej Kapeli Miejskiej  angażującej w swych szeregach zawodowych muzyków opłacanych z kasy miejskiej. Dzieło trwało prawie dwie godziny, a  o jego poziomie świadczy fakt odnotowania przedstawienia w prasie berlińskiej. Współdziałanie z kościołem katolickim musiało zatem układać się dobrze, skoro z galerii na wieży od niepamiętnych czasów orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej w Sylwestrową noc grała melodyjną pieśń „Ciebie Boże,chwalimy

Decyzją władz hitlerowskich kościół został rozebrany.

Po zajęciu miasta we wrześniu 1939 r. przez hitlerowców, już 30 listopada zostaje wydane rozporządzenie w sprawie zburzenia kościoła i pozyskania miejsca w centralnym punkcie miasta do tzw. Parteitagów NSDAP. Miejscowym ewangelikom zaproponowano w zastępstwie kościół gimnazjalny, na co oczywiście nie wyrażali zgody. Sprawa przeciągnęła się w czasie. Jednakże 22 kwietnia 1941 r. władze niemieckie przystąpiły do planowanej znacznie wcześniej rozbiórki. Wspomina Janina Sz.. – Wiedzieliśmy, że Niemcy zaczynają rozbierać kościół, jednakże nikt z mojej rodziny nie chodził tego oglądać . Spowodowane to było strachem z powodu ewentualnego zatrzymania, czy zmuszenia do pracy, i to w dodatku do rozbiórki świątyni. Lepiej było nic nie wiedzieć i nie  słyszeć. Zbyt dobrze znaliśmy już zachowanie hitlerowców i ich reakcje – kończy. W archiwach niemieckich nie zachowały się żadne informacje na temat wyposażenia kościoła – co się z nim stało, dokąd je wywieziono. Sprawą nie do końca wyjaśnioną jest pozyskanie siły roboczej potrzebnej do wykonania haniebnej decyzji. Czy brały w tym udział grupy jeńców czy też polskie firmy, dokładnie nie ustalono. Po wojnie strona niemiecka nie poruszała tego tematu. Mimo niewielkiego upływu czasu w historii miasta - od zaistniałej sytuacji, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Podczas prac wykopaliskowych odsłonięto kościelne podziemia.

Podczas prac archeologicznych, w 2000 r. natrafiono na szczątki żołnierzy radzieckich. Skąd tam ich obecność i dlaczego tam zostali pochowani? – nie wiadomo. Przypuszczać można, iż są to polegli w walkach o miasto w lutym 1945 r. Czemu jednak pochowano ich w podziemiach nie istniejącego już kościoła? A może zapuścili się tam w nadziei znalezienia łupów,  a znaleźli … śmierć?.Przewaznie pochówek poległych żołnierzy

Żołnierze radzieccy zostali pochowani w miejscu, w którym polegli.

odbywał się na cmentarzach lub w okolicy prowadzonych walk. Dlaczego więc szczątki znaleziono właśnie tam? Jednak na to pytanie otrzymałem odpowiedź  o wiele szybciej niż się spodziewałem. Dotarlem do mieszkanica Chojnic który w 1945 r miał kilka lat, i był obserwatorem walk na rynku. Powiedział: - Wraz z kolegami byliśmy ciekawi jak toczy się walka. Z okien budynku poczty widzieliśmy jak na środek rynku wjechał czołg radziecki T -34. Natychmiast został trafiony pancerfaustem. Momentalnie stanął w ogniu. Zaczęli z niego wyskakiwać czołgiści, którzy dostawali się pod ogień niemieckiego snajpera ukrytego w budynku apteki na rogu ulicy Młyńskiej. Strzelał do nich jak do kaczek na polowaniu. Leżeli w pobliżu czołgu. Płyta rynku była uszkodzona odsłoniła pokościelne piwnice. Tam zostali pochowani, w miejscu gdzie polegli. Tak więc na wyjaśniła się sprawa szczątków odnalezionych podczas prac archeologicznych prowadzonych w 2000 r.  

Oprac (red) fot. archiwum.

Prace archeologiczne

Prace archeologiczne w miejscu kościoła na chojnickim rynku prowadzone w roku 2000.