Kazimierz Zabłocki należał w latach międzywojennych do znanych i szanowanych obywateli miasta Chojnic. Do Chojnic przybył w 1922 roku prawdopodobnie z Wilna. Z zawodu był szoferem i w tym też charakterze pracował przez kilka lat w Starostwie Powiatowym w Chojnicach.

Następnie był właścicielem jedynego w tym okresie autobusu kursującego na trasie dworzec PKP – Stary Rynek, a w sezonie letnim Charzykowy – Chojnice. Żona jego była nauczycielką, mieli dwoje dzieci.

Zbieg okoliczności

Zbieg okoliczności sprawił, że Kazimierz Zabłocki w chwili napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku znalazł się w okolicach Świecia, gdzie po niedawno stoczonej potyczce leżały trupy niemieckich żołnierzy. Nie znając języka niemieckiego Zabłocki nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób znalazł się na polu walki, nie mógł też wytłumaczyć Niemcom, że jak większość Polaków ucieka przed grozą frontu.

Wycieczka z Chojnic do Ostromecka na postoju w lesie. Ok.1938 r.

Brak odpowiedzi na zadane przez hitlerowców pytanie był wystarczającym dowodem na to, by oskarżyć go o bestialskie znęcanie się nad niemieckimi żołnierzami. Już później po aresztowaniu dodano do tego zarzut udziału w bydgoskiej„ krwawej niedzieli” ( 3 wrzesień 1939 r.), chociaż Zabłocki w ogóle nie był w tym czasie w Bydgoszczy. Jednak dla Niemców nie miało to znaczenia, bowiem Zabłocki był doskonałym narzędziem dla goebbelsowskiej propagandy.

Goebbelsowska propaganda

Jeńcy polscy w Borach Tucholskich. 1939 r.

Tuż po aresztowaniu Kazimierza Zabłockiego, w tygodnikach niemieckich – „ Das Illustrierte Blatt”, „ Illustrierte Beobachter”, ukazały się artykuły zatytułowane: „ Der Massenmorder von Konitz” ( Masowy morderca z Chojnic). Treść tych artykułów była bardzo obrazowa, nie brak w nich było opisów morderstw, jakich rzekomo dokonał Kazimierz Zabłocki. Przedstawiano go jako zdegenerowanego Polaka, pospolitego bandytę, zarzucając mu szereg zabójstw dokonanych na Niemcach w lasach tucholskich. Natomiast umieszczone w tych artykułach zdjęcie przedstawiało Zabłockiego skrępowanego w otoczeniu silnego kordonu SS- manów.

Natomiast dziennik „ Die Wehrmacht” z dnia 28 września 1940 roku zilustrował zdjęciem Zabłockiego artykuł „ Dopiero rok za nami i już historia”, podpisując je: „ Jeden z „bohaterów” bydgoskiej „ krwawej niedzieli”, bandyta polski, mający na sumieniu wielu volksdeutschów”. Inna niemiecka gazeta „ Schlesischte Tages Zeitung” ukazująca się we Wrocławiu, zamieściła zdjęcie Zabłockiego, podpisując je: „Bestia w ludzkim ciele." To jest polski wolny strzelec Kazimierz Zabłocki, który został zaskoczony przez niemieckie oddziały, kiedy bezbronnemu rannemu oficerowi wydłubywał oczy, odciął język i zamierzał obciąć palce”. W ten sposób niemiecka propaganda ze spokojnego i zrównoważonego człowieka zrobiła ponurego bandytę zasługującego jedynie na karę śmierci. Jedyne, co pozostało z dawnej postaci, to zdjęcie, na którym Zabłocki mógł siebie rozpoznać. Poza tym„stworzono” go jakby od nowa.Losy zaginionego Kazimierza Zabłockiego

Losy zaginionego Kazimierza Zabłockiego

Niemcy chcąc wzbudzić nienawiść do Polaków obwozili zakutego w kajdany Zabłockiego po Chojnicach, Człuchowie, Bydgoszczy i innych miastach pomorskich. Z relacji córki Zabłockiego – Haliny, która znała początkowe losy swojego ojca wynika, że oprowadzano go ulicami miast przedstawiając jako oprawcę niemieckich żołnierzy. Nieludzko go przy tym katowano i obrzucano kamieniami. Dla Zabłockiego skonstruowano

Chojnice - rynek.1.09.1939 r.

nawet specjalną klatkę. Informacje te potwierdza relacja innego chojniczanina, Antoniego Wimana, który pracując u chłopa niemieckiego pod Poznaniem widział w listopadzie 1939 roku egzemplarz „ Grenzland – Zeitung” ze zdjęciami Zabłockiego. Z artykułu tego wynikało, że Niemcy obwożą klatkę z Zabłockim po różnych miastach, przedstawiając go jako mordercę wielu niewinnych Niemców. Dla spotęgowania cierpień karmiono go solonymi śledziami. Nie wiadomo, co ostatecznie stało się z Kazimierzem Zabłockim. Można jedynie przypuszczać, że w momencie, gdy stał się niepotrzebny po prostu go zamordowano. Kazimierz Zabłocki nie był jedyną ofiarą hitlerowskiej propagandy. W niemieckiej prasie z 1939 i 1940 roku mnóstwo jest artykułów o polskich „zbrodniarzach”. Jednak wszystkie te artykułu miały jedynie wzbudzić nienawiść do narodu polskiego i odwrócić uwagę „ świata” od hitlerowskich zbrodni.

Bibliografia:

AP-B, Akta Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Bydgoszczy, Sprawa zaginionego Kazimierza Zabłockiego,

K. Ostrowski, Losy chojniczanina w powieści Kazimierza Kummera, „Zeszyty Chojnickie”, 1967, nr 3

Z. Stromski, Pamięci godni. Chojnicki słownik biograficzny 1275 – 1980, Bydgoszcz 1986

Oprac. K.S. fot i video archiwum (red)

Kazimierz Zabłocki - Ofiara hitlerowskiej propagandy

Właściciel pierwszego w okresie międzywojennym autobusu w Chojnicach. We wrześniu 1939 r. aresztowany niedaleko Świecia. Hitlerowcy umieścili go w klatce obwożąc go po niemieckich miastach. Sprawie nadano niesamowity rozgłos a fotografię Zabłockiego opublikowano we wszystkich ówczesnych niemieckich czasopismach i gazetach z nadrukiem „Morderca z Chojnic”.