Jak informuje „Słowo Pomorskie” w Chojnicach odbyła się w sądzie grodzkim sprawa, wytoczona przez wojewodę pomorskiego, p. Wronę – Lamota, przeciwko niejakiemu Br. Riedlowi, oskarżonego o oszczerstwo.

pomorskie.jpg

Z odczytanej skargi wynika, że oskarżony miał się wyrazić o oskarżycielu po niemiecku: „wasz wojewoda pomorski Lamot, jest siedmiokrotnym mordercą”. Oskarżony oświadcza, że nie miał zamiaru znieważyć wojewody i że nie twierdził publicznie, jakoby p. Lamot miał być mordercą.

Prawdą jest, że czasie przedwyborczym przeczytał w jakieś gazecie niemieckiej wiadomość, że „wojewoda pomorski Lamot jest siedmiokrotnym mordercą”, i być może, że mając gazetę w ręce opowiadał o tem w warsztacie swoim robotnikom, lecz uważał to wszystko za obojętne, gdyż sprawa ta go bliżej nie interesowała. Doniesienie na niego zrobił z zemsty niejaki Kosobucki, którego Riedel zwolnił z pracy.

Po przesłuchaniu świadków, Kosobuckiego i Lasockiego, którzy zeznali, że oskarżony mówił o tem, jakoby wojewoda pomorski był mordercą i po przemówieniu prokuratora, który popierał sprawę z urzędu, oraz obrońcy, adwokata Słapy, sąd udał się na naradę, po której ogłosił wyrok, skazujący oskarżonego na 50 dni aresztu, względnie 500 zł grzywny i ponoszenie kosztów rozprawy

Gazeta Warszawska z dn. 22 października 1931 r. (zachowano oryginalną pisownię).

Nowy plon „Tajnego Detektywa”

detektyw.jpg

„Tajny Detektyw” posła Dąbrowskiego wyraźnie spełnia rolę czegoś w rodzaju podręcznika dla różnego rodzaju rzezimieszków i oszustów. Coraz częściej się zdarza, po wykryciu jakieś bandy, policja stwierdza, iż przestępcy byli gorliwymi czytelnikami tego pisma, znajdując w lekturze tej podnietę a często wzory dla swych zbrodniczych pomysłów.

O nowej tego typu aferze donoszą nam ostatnio z Chojnic. Dentystka p. Elza Jager, zamieszkała w własnym domu przy ul. Dworcowej, otrzymała anonim z pogróżkami.

Dworcowa.jpg

                                                                                                          Widok na ulicę Dworcową.

Autorzy, pod groźbą wysadzenia domu w powietrze zapomocą bomby, zażądali złożenia 500 zł, ponieważ pieniądze te szajka – jak powiedziała w liście – potrzebuję na wyjazd do Berlina. P. Jager zawiadomiła natychmiast policję, która podjęła obserwację miejsca, w którym miały być złożone pieniądze, t.j. ustęp na dworcu kolejowym.

Podłożony list nie został zabrany, lecz do p. Jager wpłynął drugi list z pogróżkami. Po powtórzeniu podłożenia listu w ustępie na dworcu szajka – przeczuwając, że w pobliżu znajduję się policja, po list nie przyszła, znowu wysyłając list, w którym zagroziła p. Jager zamordowaniem. Urządzona w pobliżu dworca kolejowego obława dała wprost nadspodziewane wyniki. Za wałem kolejowym pod Lichnowami całą szajkę ujęto.

taksowki pocz. l.30.jpg

                                                                              Widok z lat trzydziestych.

Byli to trudniący się żebractwem w pobliżu dworca kolejowego: Jerzy Rosenield, żyd lat 20, z zawodu elektrotechnik z Warszawy, ul. Zielona 52. Feliks Gawrych, lat 28, z zawodu stołowy z Poznania, ul. Winiecka 1. Ignacy Pokrzywiński lat 36, robotnik z Czerska (powiat Chojnice). Paweł Katejuk, lat 27, robotnik z Bogonia (powiat Kobryń). Józef Michalski lat 27, robotnik z Dobrów (powiat Stobnik). Jan Stoltmann, lat 21, robotnik, z Chojnic, ul. Pietruszkowa 24.

W dochodzeniu ustalono, że list z pogróżkami pisany był przez Ignacego Pokrzywińskiego, którego rękopis zgadza się z pismem w liście. Wszystkich osadzono w więzieniu karno – śledczym. Aresztowani byli gorliwymi czytelnikami „Tajnego Detektywa”, którego kilka egzemplarzy przy nich odnaleziono.

Gazeta Warszawska z dn. 20 sierpnia 1932 r. (zachowano oryginalną pisownie). Oprac. (red)